W Polsce co trzecią firmę prowadzi kobieta. Janusze marketingu muszą się liczyć z ostrą konkurencją. Poniżej 10 prostych sposobów na to, żeby rozhulać Twój biznes, zdobyć sławę, pieniądze niewielkim kosztem. W zasadzie to żadnym kosztem. Tak, jak lubisz.

  1. Nazwa. Alina Wheeler i David Ogilvy niech sobie wymyślają u siebie. Ty postaw na to, co się sprawdza nad Wisłą: coś z POL albo zakończone na -EX. Setki Januszów nie mogą się mylić.
  2. Identyfikacja wizualna. Bardzo ważne. Nie daj sobie wmówić, że logo jest konieczne, a wszystko powinno być spójne. Ma być ładnie, a Ty się przecież znasz.
  3. Jeśli prowadzisz gastronomię – kiedy ktoś zamówi pizzę z szynką ale bez groszku – zawsze doliczaj za szynkę i nie odliczaj za groszek. Toaleta dla gości płatna 1zł, a dla reszty 5zł.
  4. Gdyby chytre sposoby z punktu 3. zawiodły – koniecznie zaproś Magdę Gessler, koniecznie pokłóć się z nią na antenie a kiedy skończy się program – znowu zamroź 142 kilogramy mięsa na później. Kto wie, co się może wydarzyć.
  5. Jeśli prowadzisz hotel lub pensjonat – zawsze pobieraj dodatkową opłatę za parking (15zł) i za wifi (10zł). Za dobę. Nie inwestuj w wifi, wystarczy to, którego używasz w domu. Nie przejmuj się, gdy goście narzekają na brak sygnału w pokojach. Jak komuś zależy, to sobie przyjdzie do recepcji sprawdzić maila. No naprawdę.
  6. Jeśli masz fanpejdż – przypadkiem nic nie pisz! Nie wchodź w interakcje z klientami, nie odpowiadaj, gdy ktoś Cię oznacza! Nie aktualizuj oferty, nie umieszczaj aktualnego menu. Klient to jest ten, co już stoi przed Tobą z portfelem, a nie jakiś internauta. Poza tym, od Internetu można się uzależnić tak, jak od hazardu. Będziesz ryykować?
  7. Jeśli jednak już jesteś uzależniona od pasjansa i sapera na swoim komputerze, a media społecznościowe nie mają dla Ciebie tajemnic – ciśnij! Nie po to prowadzisz pizzerię 20 lat, żeby Ci jakiś gówniarz pisał, że zimne ciasto. Nie po to masz pensjonat, żeby ktoś marudził na monotonne śniadania. Sam pewno z klepiska wyszedł, a mu pluskwy przeszkadzają. Kryzys – sryzys.
  8. Jeśli sprzedajesz blachodachówki albo zaprawę do cementu – na billboardach zawsze naga kobieta. To ten jeden raz, kiedy powinnaś się zgodzić z Januszem. Niech ma.
  9. Współpracuj z influencerami. Zaproponuj jakiś barter, albo umieszczenie na rok swojej reklamy w zamian za 2% zniżki na Twoje usługi (poza sezonem). Albo kupon na zupę. Pamiętaj, to im powinno zależeć.
  10. Ceń się! Miej swoich klientów tam, gdzie ich miejsce. Nie zwracaj sobie głowy strategią czy relacjami. A w chwilach zwątpienia zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś jak pilot, który słyszy brawa po udanym lądowaniu na rozgrzanej płycie lotniska w Sharm el Sheikh. Tego Ci życzę!

10 komentarzy

    • HashtagStory Reply

      Spotkałam się z każdym opisanym przypadkiem osobiście 🙁

Write A Comment

%d bloggers like this: